Powoli przestaję rozumieć działania partii rządzącej w Polsce, a zaczynam podejrzewać, że ktoś zapłacił politykom tej partii za przegranie najbliższych wyborów parlamentarnych. Kto? Przypuszczam na granicy pewności, że zrobili to Niemcy za pośrednictwem Tuska. Hi, hi, hi…

Photo by Kaboompics .com on Pexels.com

  Czy znajdziecie drugi kraj na Ziemi, w którym po ośmiu latach rządów za wszystko odpowiada poprzednia władza. Osiem lat nie wystarczyło do naprawienia państwa i obywatele mają dalej ufać takim nieudacznikom. No i z przykrością trzeba zauważyć, że duża liczba obywateli tego fascynującego kraju wierzy partii rządzącej, ale na szczęście włączenie myślenia tę wiarę eliminuje. Hi, hi, hi…

Przez kilka miesięcy partia rządząca walczyła o utworzenie komisji do badania wpływów rosyjskich w Polsce. Fascynujące to jest, bo akurat w tym względzie jest więcej dowodów na rosyjskie wpływy w samej partii rządzącej, a do historii przede wszystkim wszedł występ Kaczyńskiego na temat obecności drugiego Kaczyńskiego na Placu Czerwonym w Moskwie w 2010 roku. Aha! Premier Morawiecki skupował akcje dla Rosjan przy próbie wrogiego przejęcia przez nich polskich Azotów. Fascynujący mamy kraj. O miłości Kornela Morawieckiego do Rosji nie wspomnę.

  Kiedy Biden został wybrany na prezydenta USA, Duda gratulował mu kampanii wyborczej i nie chciał urazić Trumpa, wrzeszczącego o wyborczych fałszerstwach i jeszcze w 2020 roku wspominającego przy Dudzie w Waszyngtonie dobre relacje z Władimirem, to znaczy z Putinem. Dzisiaj Putin wizytowałby podbity Kijów, gdyby dalej Trump przyjmował Dudę w Białym Domu, ale to właśnie Duda jest w tym naszym fascynującym kraju największym przyjacielem Ukrainy. Hi, hi, hi…

Dodaj komentarz