Rozpoczęcie procedury ułaskawieniowej przez Prokuratora Generalnego w momencie rozpoczynania kampanii wyborczej jest co najmniej podejrzane. Mnie kojarzy się to z amnestiami z epoki peerelu i własnoręcznym strzałem Zbynia w kolano z broni noszonej za paskiem, kiedy go walą młotkiem po głowie. Hi, hi, hi… Popularności Zbyniu na tym, moim zdaniem, nie zyska.

Najważniejsze w tej sprawie będzie jedno: chwila namysłu przeciętnego wyborcy. Ten „szary” obywatel musi po prostu zastanowić się nad sprawą i rzeczywistością, którą wytworzyła prokuratura ze Zbyniem na czele.
Całkiem niedawno Zbyniu spowodował zmiany w kodeksie karnym, które zmuszają sędziów do skazywania przestępców na realną karę pozbawienia wolności, bo za rozbój akurat nie wolno jej zawiesić (rozbojem było właśnie zdaniem prokuratora i sądu działanie pani Mariki w przedmiotowej sprawie) czy ograniczyć w inny sposób. Można było zmienić kwalifikację czynu, ale nawet sama skazana nie chciała takiego zwrotu w sprawie i była dumna ze swojej nienawiści oraz napadu na tęczowego „zboka”. Sędzia nie miała żadnego wyjścia poza skazaniem na trzy lata pozbawienia wolności zgodnie z oczekiwaniami Zbynia i jego prokuratorów.
Włączenie się do sprawy Ordo Iuris jest największym kuriozum. Zwolennicy karania za „przynależność do grona szyderców” chcą uwolnienia „dziesioniary”. Hi, hi, hi… Świat wywraca się do góry nogami. Dużo jest pracy przed normalnymi prawnikami w Polsce, żeby było normalnie.
Piotr Tomski