Dzisiaj skończyła się większość parlamentarna PiS. Mogą jeszcze dalej udawać, że tę większość mają w innych sprawach, ale w zasadniczej sprawie prowadzącej do zmian w TK musieli podkulić ogon i zrobić fikołka do tyłu.
Posłanka Lichocka oburzyła się dzisiaj, że posłowie z Suwerennej Polski świętowali z posłanką z Koalicji Obywatelskiej utratę większości przez PiS w głosowaniu nad zmianą składu komisji sprawiedliwości. Nie wiem, ile w tym było świętowania, a ile zwykłej chwili wspólnej radości z upadku aroganckiego kaczorka-dyktatorka, ale pani Lichockiej mogę tylko poradzić, żeby użyła do otarcia łez środkowego palca. Hi, hi, hi…
Sytuacja była dość dynamiczna. Trybunał próbował dzisiaj wydać orzeczenie w sprawie sporu kompetencyjnego prezydenta i Sądu Najwyższego w kwestii ułaskawienia Kamińskiego et consortes, ale buntownicy znowu pokonali Przyłębską. Wprawdzie jeden z buntowników dał się złamać, tyle że pięciu trzyma się sztywno, a to wystarczy na razie do blokowania pełnego składu tej instytucji. Dwie drogi załatwienia środków z KPO zawiodły jednego dnia.
Czekam teraz na tę ostatnią chwilę Zjednoczonej Prawicy, w której padnie deklaracja o osobnym starcie do wyborów. Wydaje mi się to pewne po dzisiejszym głosowaniu, bo Kaczyński przecież nie okaże uległości i nie podda się Ziobrze. Wielki Strateg z Żoliborza zdaje sobie sprawę z tego, że tak wyglądałaby następna kadencja Sejmu, gdyby teraz wziął na listę posłów z Suwerennej Polski.
Piotr Tomski