Jeśli świat się szykuje na wojnę, to Chińczycy stracą na niej najwięcej. O co więc chodzi w tej wizycie Chińczyka o różnie tłumaczonym nazwisku w Moskwie? Nie wiem. Straciłem rozeznanie.

Photo by Suzy Hazelwood on Pexels.com

  Przed atakiem Rosji na Ukrainę pisałem, że Putin nie będzie atakować, bo zbyt dużo będzie to kosztowało. I się pomyliłem podwójnie. Rosjanie uderzyli na Ukrainę i nie kosztuje to ich zbyt dużo, a na pewno są w stanie ten koszt udźwignąć. Sprawnie zmienili kierunki eksportu gazu, węgla i ropy. Na razie największe straty finansowe ma na tej wojnie Europa Zachodnia i to tylko z racji prowadzonej polityki. A w ogóle to powyższa wiedza wcale nie jest pewna, bo w zależności od źródeł jest różna – nic pewnego po roku wojny nie mogę napisać o sytuacji finansowej Rosji.

  Media tak zwanego Zachodu utrzymują nas w przekonaniu słuszności naszych sprzeciwów wobec wojny i agresywnego Putina, ale nie informują o tym, że ten sam Putin ma poparcie większej liczby państw niż liczy Zachód. Innymi słowy, gdyby w świecie panowała demokracja, to Rosja prowadziłaby słuszną wojnę wyzwoleńczą na Ukrainie. Taki absurd jest na Zachodzie nie do przyjęcia, ale nie znaczy to, że mniejszości zachodniej uda się przeforsować swoje stanowisko i narzucić interpretację wydarzeń większości.

  Co kalkulują wobec powyższego Chińczycy? Na pewno liczą. Na pewno chcą utrzymać dobre stosunki ze wszystkimi dokąd się da. Ale z kim pójdą do końca? Czy rozbudzone aspiracje społeczeństwa Chin będą silniejsze od imperialnych zapędów władz? Napisałbym, że kupiłem popcorn i patrzę, ale … umierają ludzie i może umrzeć znany nam porządek świata. I to już nie jest zabawne.

Dodaj komentarz