Wysłanie listu gończego za Putinem jest najważniejszym symbolem naszych czasów, a żyjemy w ciekawych czasach. I nic nie ucieszyło mnie tak od dawna.

Putin jest zbrodniarzem i nikt rozsądny nie będzie temu zaprzeczał, chociaż zbieg przepisów prawa pozwolił na dzisiaj postawić mu jedynie zarzut oparty o masowe deportacje dzieci ukraińskich. Rosja profilaktycznie wyszła z jurysdykcji trybunału z Hagi, dlatego samo zaatakowanie Ukrainy nie może być przedmiotem postępowania przed trybunałem, natomiast już działania ludobójcze na terenie Ukrainy, która tę jurysdykcję uznaje, mogą być objęte tym prawem międzynarodowym.
Cieszę się teraz z jednego: każdemu rozmawiającemu dzisiaj z Putinem, możemy powiedzieć, że rozmawia z podejrzanym zbrodniarzem. Każdy przyzwoity człowiek może zatem tylko namawiać Putina do poddania się osądowi trybunału, a do tego czasu nie powinien z nim utrzymywać żadnych relacji. Zobaczymy, ile warte są w Europie Zachodniej deklaracje o praworządności. Hi, hi, hi…
Mam teraz nadzieję, że w Rosji dojdzie w miarę szybko do refleksji, która doprowadzi do demokratycznych zmian. Mają szansę. Rosjanie mogą po prostu oddać swojego dyktatora pod międzynarodowy sąd i zrobić to zgodnie z prawem. Ścieżka została wskazana. Putin może sobie żartować, ale światełko w tunelu odpowiedzialności się zapaliło i formalne wyjście z tej sytuacji jest przynajmniej dla niego dość złożone.
Piotr Tomski