Sprawa pana Sikorskiego jest tragicznym przykładem na polską chorobę narodową, którą w skrócie nazwałbym zazdrością psią ogrodniczą. Hi, hi, hi…

Sikorski zarabiał arabską kasę za doradzanie – podobno. Nie wiem, jak to doradzanie przebiegało i szczerze powiedziawszy, mnie nie interesują szczegóły tego doradztwa w różnych hotelach arabskich i europejskich. Ważne jest natomiast jedno: on kasę zarabiał. Kasa dla Sikorskiego płynęła do Europy i do Polski za niematerialną pomoc Arabom.
PiS za to spowodowało dziwne transakcje z Arabią Saudyjską, na których Polska ewidentnie straciła i będzie traciła przez wiele najbliższych lat, ale jest pierwsze w atakowaniu Sikorskiego. Facet, który w Polsce płaci podatki od arabskich pieniędzy, jest atakowany przez płacących Arabom. Zaiste paradne to jest. Hi, hi, hi… Facet nie zrobił niczego nielegalnego. Facet ma poważną pozycję w międzynarodowej polityce i uznanie, dzięki któremu może być doradcą najbogatszych.
Banda nieudaczników rzuciła się na człowieka sukcesu i tak po prostu sprawa pana Sikorskiego wygląda, a piszący te słowa należy do grona krytyków pana Radka. Jest wiele rzeczy, których nie mogę mu zapomnieć i nigdy nie oddałbym na niego głosu w wyborach. Napiszę nawet inaczej: pan Sikorski jest jednak mniej mądrym dodatkiem do bardzo mądrej żony. Hi, hi, hi…
A wystarczyło w odpowiednim momencie dorżnąć watahę, panie Sikorski. Hi, hi, hi…
Piotr Tomski