Nasz głos w wyborach jest naszym dobrem osobistym. Inaczej może sformułuję tę myśl: moim dobrem osobistym jest moje prawo do oddania głosu zgodnego z faktycznym stanem politycznych zamiarów osób, na które oddaję głos.

Kiedyś ktoś mi wytłumaczył, że nie możemy wprowadzić odpowiedzialności karnej za wyborcze oszustwa, bo nikt nie będzie chciał iść do polityki. Hi, hi, hi… A za kradzież jest odpowiedzialność karna? Jest i ludzie ciągle kradną, zatem i do polityki będą szli, jeśli nawet będą kary za oszustwa wyborcze. Ale nie to jest najważniejsze. Najważniejsza jest tu odpowiedzialność cywilna czyli materialna za naruszenie naszych dóbr osobistych.
Wyobraźmy teraz sobie masowo składane pozwy przeciwko politykowi, który naskładał obietnic wyborczych, po czym nawet nie zaczął ich realizować. Sądy powinny wydać wyroki w sprawie naruszenia dóbr osobistych i polityk powinien je wykonać. Zadośćuczynienie w kwocie kilku tysięcy złotych wystarczy przy większej skali pozwów, żeby polityk wpadł w duże kłopoty finansowe.
Podpowiem przy okazji, że katalog dóbr osobistych w polskim systemie prawa cywilnego nie jest zamknięty, a to znaczy, że tylko nasza inwencja ogranicza ten zbiór dóbr. Hi, hi, hi…
Nie wiem, czy doszło gdziekolwiek w Polsce do powyższego pozwu o naruszenie prawa do oddania głosu w zgodzie z własnymi przekonaniami, ale pomysł chyba jest godny przetestowania. Ja, niestety, musiałbym dochodzić swoich praw w Reykjaviku, co nie byłoby miarodajne, dlatego proszę o rozważenie tej możliwości wszystkich w Polsce. Jest kasa do zarobienia. Hi, hi, hi… A i świat polityki natychmiast wróci na ziemię.
Piotr Tomski