Wypowiedź pana Sikorskiego w kwestii wahania polskiego rządu wobec możliwości rozbioru Ukrainy na przełomie lutego i marca ubiegłego roku jest bez wątpienia prawdziwa, ale wcale to nie znaczy, że należało tak mówić. Kiedy w takich przypadkach kogoś swędzi prawda na języku, to lepiej niech połknie język razem z prawdą.

Mamy wyjątkowo głupi rząd i jeszcze głupszą partię rządzącą. Nie wynika z tego jednak, że mamy pogrzebać całą Polskę albo zrazić do siebie wszystkich wokół, bo rządzą nami głupki. Rozsądek raczej wskazuje na to, żeby okoliczność głupoty naszych władz ukryć przed wszystkimi na zewnątrz, bo znowu – jak w 1939 roku – głupkom nikt nie będzie chciał pomóc, skoro sami uczestniczyli lub chcieli uczestniczyć w rozbiorach ościennych krajów.
Nie wiem, czym kierował się pan Sikorski, ale mądrość to na pewno nie była. Zbliżył się tym samym do podziękowań składanych Amerykanom za zniszczenia Nord Stream na Bałtyku. Nie ma z takich wypowiedzi żadnego pożytku, a mogą być same problemy, zwłaszcza że Rosjanie tylko czekają na takie medialne „rodzynki”.
Niemcy do dzisiaj wahają się co do pomocy Ukrainie. Wahają się co do sposobu i zakresu przekazywania broni. Czy pan Sikorski potępia Niemców? Czy potępia Amerykanów za pomoc pozwalającą wyłącznie na podtrzymanie wojny? Nie słyszałem.
Mogę tylko ubolewać, że bardzo rozsądna kobieta związała się z panem Sikorskim, ale nie potrafi podzielić się z nim tym rozsądkiem w najmniejszym zakresie. Hi, hi, hi…
Piotr Tomski