Oglądałem niedawno w telewizji początek obrad Sejmu, na których zjawił się Wielki Wódz z Żoliborza. Usiadł sobie skromnie gdzieś w tylnej ławie i po chwili zaczął wysłuchiwać kolejnych szeptaczy, donosicieli i sługusów partyjnych, którzy długo czekali na przybycie chorego wodza.

  Sposób funkcjonowania prezesa i jego partii jest rozbrajający. Prezes nawalony środkami przeciwbólowymi (swoją drogą współczuję) siedział lekko zdezorientowany, a stado pisiorków mówiło do ucha prezesa tyle, że zdrowy człowiek by nie nadążył. Ale stworzył sobie taki system kierowania, że musiał słuchać. Byłoby śmieszne, gdyby nie ważyły się w tym losy Polski.

Najlepszym dowodem na powyżej opisany – szepczący – tryb zarządzania Polską jest ostatnie zaciągnięcie do rady nadzorczej Orlenu pewnej szepczącej do ucha prezesa staruszki, która tym szeptem załatwiła niedawno dymisję prezesowi Kurskiemu. Wszyscy myślą, że mianowaniem dają staruszce zarobić. Hi, hi, hi… A staruszka nagrywa i zbiera ewentualne dowody na oszukiwanie Kaczyńskiego przez Obajtka. Tu staruszka zajrzy, tam staruszka podsłucha, a potem wyszepcze wszystko dokładnie i … prezes podejmie trafną decyzję.

  Nie żyję na szczęście w Polsce i nie muszę codziennie przed lustrem zastanawiać się, dlaczego z czysto biologicznego punktu widzenia nie podejmuję walki. Dlaczego Polacy godzą się na tak szkodliwy sposób zarządzania państwem, w którym za chwilę prawo do istnienia będą mieli wyłącznie wyznawcy jedynie słusznej „religii” pisowskiej? Dlaczego wszyscy Polacy płacą za propagandę pisowską? No tak, zawsze jeszcze można szepnąć słówko znajomemu, który szepnie słówko innemu znajomemu prezesa i coś tam skapnie ze stołu pańskiego na przeżycie. Hi, hi, hi…

  Piotr Tomski

Dodaj komentarz