Bez wątpienia jednym z najważniejszych elementów tego problemu jest Andrij Melnyk. Na szczęście od prawa do lewa (z wyłączeniem rządzących) polskiej sceny politycznej tę część problemu z Ukrainą politycy rozumieją i o tym mówią.

  Andrij Melnyk był ambasadorem Ukrainy w Berlinie i na tym jego kariera powinna się skończyć, kiedy zanegował ukraińskie zbrodnie na Polakach, a nawet posunął się do odwrócenia ról zbrodniarzy i ofiar, stwierdziwszy, że to Polacy mordowali Ukraińców, dla których Polska była wrogiem takim samym jak Niemcy i Związek Radziecki. W sytuacji mianowania tego pana na wiceministra spraw zagranicznych państwo polskie powinno wstrzymać wszelką pomoc dla Ukrainy i zakończyć zabawę w dobrych wujków, którzy nie robią ostatnio nic, tylko całymi dniami tłumaczą w kategoriach psychologiczno -psychiatrycznych ukraińskie kłopoty z komunikacją.

  Dlaczego prezydent Ukrainy do dzisiaj nie przeprosił za ukraińską rakietę, która zabiła dwóch Polaków. Nie interesują mnie powody, przyczyny, obiektywne okoliczności etc.. Jest fakt i nie ma właściwej reakcji, a upłynął już tak długi czas, że teraz to już jesteśmy tylko śmieszni.

  Możemy sobie w ramach rozładowania emocji pojechać do Lwowa i pospacerować ulicą Stepana Bandery. Jeśli jeszcze będziemy potrzebowali rozładowania złych emocji, to pójdziemy na ulicę Szuchewycza. I wrócimy ze Lwowa szczęśliwi z rozładowania własnej głupoty, bo pomagamy tym, którzy czczą morderców naszych dziadków i współpracowników Hitlera.

  Długo nie chciałem wspominać o tym problemie z Ukrainą, ale sami Ukraińcy przelali czarę goryczy. Postawa milczącej pomocy musi się skończyć, jeśli Ukraińcy dalej będą nam pluli w twarz.

  Piotr Tomski

Dodaj komentarz