Ostatni tydzień w Polsce przyniósł bardzo interesujące publikacje prasowe, a po nich nastąpiły bardzo ciekawe wydarzenia polityczne. A ja patrzę tak z perspektywy kilku tysięcy kilometrów i śmiechu nie potrafię powstrzymać. Zero nie wytrzymał i przyłączył się do otwartej wojny medialnej, w której powaga jego urzędu stanęła w szambie.
Zaczęło się od dość zaskakujących doniesień w artykule w Newsweeku, z których wynikało, że Rosjanie nabyli nagrania Falenty i kelnerów na miesiąc przed ich publikacją. A już najbardziej zaskoczyły mnie informacje o przygotowaniu tego przekazania taśm, o uzgodnieniach telefonicznych świadka Marcina W z Rosjanami w imieniu Falenty nieznającego rosyjskiego i o konsekwencjach zeznań Marcina W, polegających na zastraszaniu go właśnie przez Rosjan. Szokujące to są problemy w relacji z bezczynnością prokuratury.
Szokiem zasadniczym było jednak dopiero to, co zrobił Zero. Opublikował zeznania Marcina W na temat reklamówki euro wręczonej synowi Donalda Tuska. I zrobił tak tylko po to, żeby podważyć wiarygodność Marcina W i dać możliwość pytania o nią w mediach. Szok. Polityczna gra w postępowaniach procesowych. A Zero jest przecież stroną w sprawach, które dotyczą między innymi przejęcia przez PiS władzy. Tak, tak … Korzyść dla Zera jest tu ewidentna.
Teraz już nikt myślący nie ma wątpliwości, że Zero jest zerem, a hierarchicznie działająca prokuratura jest do likwidacji i odbudowy od stanu zero. Niestety, weryfikacja wszystkich prokuratorów w Polsce musi nastąpić natychmiast po delegalizacji PiS. I nie ma możliwości negocjacji z tym związkiem przestępczym.
Piotr Tomski