Zastanawiam się często, w jakim celu żyje i pracuje poseł Kaczyński zwany przeze mnie Kurduplem z Żoliborza? Nie potrafię sobie wysnuć jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie, bo życie i praca tego osobnika mają na tyle złożony charakter, że cel jest może potwornie przerażający. Tak, już brat Kurdupla z Żoliborza poczuł ten cel (napiszę bardzo nieładnie) na własnej skórze, a co dopiero można mówić o skórze Polaków. Hi, hi, hi…

  Deklaracje Kurdupla z Żoliborza są wzniosłe. Rzekłbym bez wahania: patriota i wspaniały obywatel, a przede wszystkim dobry, ciepły człowiek. Chwilami tylko wyrwie mu się jakaś uwaga nie na miejscu, jakiś niewłaściwy uśmieszek i szydercze zdanko na poważny temat. No właśnie. I w tym momencie następuje zgrzyt nawet dla miłośników Kurdupla. Kiedyś oglądałem wystąpienie Kurdupla na miesięcznicy i zauważyłem ten niewłaściwy uśmieszek po jego okrzyku: dojdziemy do prawdy. Taki moment i taki wyraz twarzy. Hi, hi, hi… W jakim celu?

  Obawiam się dzisiaj, że cel Kurdupel z Żoliborza ma tylko jeden: zabrać Polskę Polakom. W Polsce już mam trudność w znalezieniu dziedziny życia społecznego, która byłaby wolna od wpływu państwa, a państwo to jest przecież Kurdupel z Żoliborza od góry do samego dołu. Ostatnio Kurdupel przypuścił atak na samorządy, które chce zniszczyć węglem. Odwrócenie odpowiedzialności za kryzys jest tu mistrzowskie, bo głąby wszelkiej maści oskarżą teraz samorządowców o brak węgla i będą żądać komisarzy w gminach, natomiast Kurdupel zostanie bohaterem przede wszystkim w oczach swoich partyjnych przydupasów, którzy już zaczynali wątpić w jego geniusz.

  Polska traci ostatnie przyczółki niezależności. Samorządy i sądy powoli trafiają pod wpływ państwa, czyli Kurdupel z Żoliborza osiąga swój prawdziwy cel.

  Piotr Tomski

Dodaj komentarz