W TVN wyemitowali kolejny reportaż na temat przestępstw pedofilskich i w ogóle nadużyć seksualnych w Kościele katolickim (tym razem chodziło o USA) oraz roli hierarchii kościelnej w tuszowaniu tych spraw. Głównym elementem tego programu telewizyjnego były przypuszczenia o pełnej wiedzy Jana Pawła II o tych zdarzeniach.
Tragiczne zepsucie duchownych katolickich jest bezspornym faktem. Dzisiaj chyba tylko ojciec dyrektor z Torunia uparcie usprawiedliwia księży pedofilów i bredzi o wymuszaniu na nich miłości przez dzieci. Na tym poziomie powszechnej wiedzy o zjawisku pozostaje już tylko rozliczyć naszego „ukochanego” papieża Polaka. I to rozliczenie jest od każdej strony przykre, zwłaszcza po ujawnianiu dokumentów i świadków staje się to przykrym obowiązkiem Polaków, bo to Polacy najgłośniej wołali o zaliczenie swojego rodaka Wojtyły w poczet katolickich świętych. Teraz ten „gorący kartofel” trzeba zeżreć.
Nadzieje na rozliczenie watykańskich zbrodni i zachowanie resztek godności zawiódł też papież Franciszek, niestety. Okazał się równie złym człowiekiem, jak byli jego poprzednicy. Z całą pewnością zajmował się problemami pedofili w Kościele i z całą pewnością dopuścił do prześladowania uczciwych duchownych, którzy o pedofilach otwarcie mówili, natomiast biskupów – bandytów Franciszek awansował i wspierał; Staśka Dziwisza mimo jednoznacznych dowodów nie ukarał.
Każdy musi się zastanowić po takim reportażu, po czyjej stronie staje i podjąć w swoim „sercu” decyzję, czy jest człowiekiem, czy tylko trybikiem w boskim cyrku, występującym ku uciesze watykańskich wieprzów w purpurach. Tak, decyzja jest prosta. Hi, hi, hi…
Piotr Tomski