Masoneria na Islandii i jej wpływy nie są żartem, zwłaszcza że prymitywny charakter chrześcijańsko-mizoginistyczny tutejszej loży jest chyba niepowtarzalny w skali całego świata. Dzisiaj przekłada się to najmocniej w samym rządzie islandzkim, w którym premierem jest kobieta bez zdania i woli, natomiast rządzi i dominuje prymitywny chłop wicepremier.

  Feudalna struktura lóż masońskich, niestety, idealnie wpasowuje się w islandzkie społeczeństwo, które godzi się na wiele ekonomicznych rozwiązań stanowiących relikt właśnie feudalizmu. Skoro raz na zawsze rozdano kwoty połowowe na Islandii i do dzisiaj handluje się nimi jako dobrem nabytym przez przodków, to czym ten system jest – jeśli nie byłby feudalizmem? Inaczej jeszcze spójrzmy na połowy ryb na Islandii. Czy młody Islandczyk może sobie marzyć o tym, że zostanie wolnym rybakiem? Marzyć może, ale bez przodka w tej branży z przyznanymi dziesiątki lat temu kwotami skończy ten młody Islandczyk na marzeniach i pracy dla innych.

  Spójrzmy na islandzkie media. Niestety, z jednym małym wyjątkiem (portal internetowy i dwutygodnik Stundin) wszystkie media należą do państwa albo do wielkiego biznesu. I wszystkie media piszą to, co jest dobre dla spółek połowowych, banków i rządu sprzymierzonego z biznesem. Owszem, podawane są informacje o różnych problemach społecznych, ale już ich interpretacja albo jej brak ma służyć biznesowi i jego politykom. A toczą się właśnie prace nad systemem kwot połowowych.

  No i najważniejsze: co się dzieje w sprawie Samherji na Islandii. Bo w Namibii władze potrafiły rozliczyć i ukarać więzieniem własnych przestępców. To mi przypomina sprawę z Poznania, kiedy prezydenta skazali za wzięcie łapówki, ale beneficjenta tej korupcji i prawdopodobnego sprawcę dania łapówki wszyscy do dzisiaj szanują oraz podziwiają – wywiady przeprowadzają. Hi, hi, hi…

  Piotr Tomski

Dodaj komentarz