Marek Suski powinien właśnie zakończyć swoją karierę polityczną, kiedy powiedział o tym, co politycy PiS robili na zamkniętym dla mediów spotkaniu, gdzie omawiano strategię walki z największym kryzysem energetycznym, jaki pojawił się na horyzoncie przez ostatnie dziesięciolecia. Wino pili i śpiewali. A Sasin patrzył szczęśliwy w oczy premiera i było mega super.
Tonący Titanic to jest pryszcz w porównaniu z tonącym państwem, a pisowcy się bawią w najlepsze. Głupota jest uleczalna w przypadku polityka tylko w jeden sposób – należy pozbawić go możliwości wygłaszania publicznie efektów własnych przemyśleń. No właśnie, bo, skoro się nie myśli, to nie ma efektów, natomiast w mediach mówić coś trzeba, jeśli polityka zaproszą. Hi, hi, hi…
Poseł Kaczyński za to przeszedł już wszystkie granice. Właściwie to opozycja powinna się teraz modlić, żeby nikt jakimś przypadkiem nie zatrzymał jego objazdu po Polsce. Stwierdzić, że lewica atakuje Ukrainę od wschodu i Polskę od zachodu, nie każdy potrafi. Jak dało się to połączyć w jednym omówieniu działań lewicy? Kaczyński mógłby to lepiej wyjaśnić, ale on o kartoflach w lesie sadzonych dla dzików zrobił wykład, w którym powiedział znowu o czasach Platformy Obywatelskiej i zjadaniu tych kartofli przez głodnych Polaków. Kartofle w lesie sadzone dla dzików.
Swoją drogą, co oni w tym PiS mają z dzikami? Jeden wykłady o ich wiedzy robił, a drugi powiedział, że były okradane z kartofli przez Polaków. Wprawdzie pierwsze dziki pochodziły z kukurydzy, a dopiero te drugie były z lasu, ale dziki to jednak dziki. Tak. Zapewne tego wina i tańców było zbyt dużo na stare i zużyte głowy.
Piotr Tomski