Może na początek jednak wyjaśnię tę kwestie z „początkiem opowieści”. Nie polecam, oczywiście, powieści Mariana Brandysa pod tym tytułem, ale ją czytałem i skojarzyć musiałem bezwzględnie z dzisiejszymi wydarzeniami. Na usprawiedliwienie mam tylko jedno – starszy z braci Brandysów służył w 1939 roku u gen. Kleberga razem z moim wujem i dlatego miałem do niego tak zwany sentyment. Hi, hi, hi… Później zresztą obaj uderzyli w głęboką komunę, chociaż już nie robili tego razem.
Książka Brandysa opowiada o budowie Nowej Huty pod Krakowem. To jest tragiczna pozycja literacka. To jest propaganda aż do bólu wątroby. Wydaje mi się dzisiaj, że Marian Brandys zniszczył sobie życie napisaniem tej powieści, ale z drugiej strony przecież Tadeusz Konwicki napisał swój „Klucz” i wszyscy o tym zapomnieli. No cóż! W Elblągu powiedziano tyle słów, że mamy nowy początek opowieści i czekamy teraz na nową powieść i nowego Mariana. Hi, hi, hi…
Nowa Huta była przedsięwzięciem ogromnym i pożytecznym dla rozwoju Polski, czego złego bym o niej nie napisał, natomiast przekop mierzei jest ekonomicznym i cywilizacyjnym bublem. Te dwa projekty mogą się porównywać jedynie w sensie polityczno-propagandowym i to dlatego, że obecna władza prowadzi wiele działań w stylu „Początku opowieści” Mariana Brandysa.
Swoją drogą, pomyślałem sobie, że przydałby się jakiś konkurs na powieść o sukcesach obecnej władzy. Może bym się skusił i napisał nowego „Sycylijczyka” albo jakiegoś „Ojca chrzestnego”. Hi, hi, hi…
Piotr Tomski