Antoni Macierewicz jest w moich oczach po prostu wyjątkowo złym człowiekiem. Piszę to właśnie dlatego, że mu wierzyłem i uważałem go za dobrego człowieka. Tak. W ten sposób się zmienia zdanie i zaczyna oceniać ludzi, chociaż powinno się oceniać wyłącznie ludzkie działania i ich efekty.

  Uwierzyłem nawet, że pod Smoleńskiem musiało dojść do ingerencji w lot prezydenckiego tupolewa i nie powinniśmy mówić o katastrofie. Nie będę teraz analizował przyczyn moich błędów, bo kiedyś przecież wierzyłem również w boga, co znaczy że jestem bardzo omylny. Hi, hi, hi… No cóż! Dzisiaj obejrzałem reportaż i drobiazgową ocenę badań komisji Macierewicza, co wystarczyłoby żebym uwierzył w diabła. Hi, hi, hi…

  Opuszczenie ojczyzny na stałe jest niebezpieczne dla zdrowia psychicznego. I właśnie tym tłumaczę moją wiarę w teorię Macierewicza i inne cuda. Na szczęście udało mi się z tego po kilku latach spędzonych na Islandii otrząsnąć i wrócić do zdrowia. Dzisiaj mogę już spokojnie spojrzeć na moją chorobę i wiarę w różne patriotyczne dzieła, które okazały się totalnymi nieporozumieniami, oszustwami czy zwykłymi przedsięwzięciami skierowanymi na wyłudzenie kasy od patriotów-idiotów albo od państwa. Dystans w czasie i przestrzeni jest najlepszym narzędziem do oceny własnych błędów i ich przyczyn.

Ubolewam teraz nad znajomymi, którzy jeszcze wierzą takim typom jak Tosiek Macierewicz, kolega Bąkiewicz, poseł Braun czy poseł Bosak; wymieniać mógłbym długo. Przyzwoici ludzie wierzą, bo przecież z drugiej strony trudne jest zaakceptowanie takiej hipokryzji, cynizmu i czystego zła w jednym. Niestety, wiara dzisiaj jest ogromnym błędem, bo weryfikacja czegokolwiek jest stosunkowo prosta. Dzisiaj nie musimy wierzyć, ponieważ wiele możemy już wiedzieć.

  Piotr Tomski

Dodaj komentarz