Sprawa uprawiania seksu jest sprawą prywatną, ale we współczesnym świecie pisanie o tym na pewno nie jest naruszeniem prywatności osoby publicznej. Wyraziłem, oczywiście, własny pogląd na temat sprawy sądowej Kaczyński kontra Piński. Wyrok w tej sprawie będzie sui generis drogowskazem dla mediów w Polsce. Hi, hi, hi…

  Odwrócę problem i zapytam: czy pisanie o kimkolwiek, że jest mężem swojej żony, narusza jego prywatność? No właśnie. Może dojdziemy niedługo do takich absurdów, że nie będzie wolno pisać o tym, czy ktoś jest w związku, czy jest samotny, czy jest o piętnastej gejem, natomiast w południe jest biseksualny, bo w domyśle piszemy o uprawianiu seksu. Jest granica prywatności, za którą nie wolno omawiać intymnych szczegółów współżycia seksualnego człowieka. I tyle. Ale samo wspomnienie o tym, że jakiś człowiek może uprawiać seks z kobietą albo z mężczyzną nie może naruszać prywatności.

  Czekam z ciekawością na wyrok w tej sprawie, zwłaszcza że Kaczyński jest osobą publiczną i osobiście szydzi z ludzi, którzy nie są heteroseksualni. Kaczyński przede wszystkim jest odpowiedzialny za cały aparat propagandy anty-LGBTQ, który prowadzony jest w zależnych od niego mediach. Czy w takiej sytuacji można w ogóle mówić o prywatności jego orientacji seksualnej? A możliwość szantażu informacjami o jego orientacji?

Mam wrażenie, że Kaczyński nie przemyślał do końca kwestii pozwu. Teraz cała Polska zacznie dyskusję o naczelnym geju RP.

  Piotr Tomski

Dodaj komentarz