Milion złotych może dzisiaj nie jest dużą kwotą, ale szary obywatel musi pracować wiele lat, żeby ją zarobić i tym trudniej – zaoszczędzić. A w PiS produkują milionerów na taśmie.
Kiedy Kaczyński mówił o stworzeniu nowych elit finansowych w Polsce, które mają zastąpić wrogie PiS elementy postkomunistyczne i liberalne z PO, to śmiałem się z jego paplaniny. Okazało się zaledwie po kilku latach, że tych nowych milionerów jednak stworzył. A ja, jak zwykle, moje pięć minut przegapiłem i nie skorzystałem ze współpracy z PiS. Ubolewam nad tym brakiem chociaż jednego miliona złotych, ale może przeżyję bez niego. W każdym razie nawet na płaszczyźnie polonijnej w Islandii nie chciałbym więcej podać ręki nikomu, kto z PiS miał coś wspólnego. Głośna sprawa zaniżenia ceny elektrycznego promu, na którym polska strona na rzecz Islandczyków straciła miliony, unaoczniła mi sposób pracy pisowców i ich wspólników. Za godziwą zapłatę sprzedają wszystko. Hi, hi, hi… A oficjalnie mamy do czynienia z „dobrymi wujkami” i pomocą negocjacyjną na najwyższym poziomie.
Dojna zmiana jako alternatywne hasło dla „dobrej zmiany” oddaje idealnie charakter zmiany władz w Polsce w 2015 roku. Ludzie bez oporów w dojeniu państwa krzyczeli jeszcze: nam się to należy. Poprzedników poddawali audytom i grozili więzieniem, chociaż do dzisiaj nie znaleźli przeciwko nim dowodów, które pozwoliłyby ich skazywać. Sami jednak po sobie zostawiają szlak dowodowy, milionerzy za dychę. Hi, hi, hi… Podobno w kolejce po świadka koronnego stoi już kilkadziesiąt osób, czekając na zmianę władz w prokuraturze.
Piotr Tomski