Pojawił się pierwszy sondaż poparcia partii w Polsce, który przyniósł po wielu latach zmianę na pierwszym miejscu. Prowadzi w tym sondażu Platforma Obywatelska, natomiast PiS zajmuje drugie miejsce ze stratą jednego procenta, czyli stratą w granicach błędu statystycznego.
Przypomniała mi się od razu piękna ilustracja przyczyn tego sondażowego zamieszania, która niedawno pokazana była w TVN. Inflacja. I podstawa polskiego obiadu.

Co bym nie napisał, to w TVN pracują fachowcy, którzy wiedzą, na jakim punkcie Polacy są wrażliwi. Hi, hi, hi… Jesteśmy przecież w większości potomkami chłopów pańszczyźnianych, którzy swoje ostatnie lata spędzili na uprawie i spożywaniu kartofli. I to jest w naszych genach.
Teraz przez chwilę będzie poważnie, bo Polacy pomyślą, że Tokarczuk się naczytałem i myślę już podobnie do niej. Otóż PiS przejął w 2015 roku władzę i ją utrzymał na drugą kadencję, bo nauczył Polaków liczyć. Nie było to liczenie polityczne. Chodziło o prawdziwą ekonomię. Jeśli władza zaczyna dbać o kieszeń szarego obywatela, to obywatel szybko to policzy. Polacy po prostu dostali pieniądze. Dostali. A teraz po siedmiu latach tracą Polacy pieniądze. Nauczeni liczenia równie szybko zmieniają obiekt swoich politycznych westchnień i idą tam, gdzie obiecują więcej – na przykład mniej wymagań od pracowników w krótszym tygodniu pracy.
Od dawna pisałem, że PiS przewróci się o własne nogi. Inflacja, Kościół i telewizyjna propaganda w Polsce muszą doprowadzić do zmiany władzy, bo u nas historia zawsze kołem się toczy. Hi, hi, hi… Wieszać może nie będą, ale kogo trzeba pogonią.
Piotr Tomski