ONZ szacuje, że jesienią ludzkość przekroczy magiczną liczbę ośmiu miliardów. Raport demograficzny jest dziełem wielkim i chwalebnym, ale dyskutować z nim jest działaniem co najmniej śmiesznym. Naukowcy w tym towarzystwie wzajemnej adoracji popełnili już tyle błędów, że średnio inteligentny człowiek nie powinien tracić czasu na takie dyskusje.

  Ważny jest zatem sam fakt, że ludzkość przekroczy te osiem miliardów i cieszmy się z tego, bo nie mamy pojęcia, co nas czeka. Niektórzy osobnicy przecież poważnie rozważają depopulację. Hi, hi, hi… Bo ludzie nie będą mieli co jeść. Bo ludzie ocieplają klimat. Bo ludzie zanieczyszczają środowisko naturalne. Bo ludzie zabetonują Ziemię. Bo ludzie się mordują. Pomysłów tym wrogom żywych ludzi nie brakuje.

  Czarnowidztwo jest tym bardziej nieuzasadnione, bo liczba ludności po przekroczeniu dziesięciu miliardów zacznie spadać, nie ma więc nawet zgodnie z tym raportem większego zagrożenia dla niekontrolowanego rozwoju ludzkości. Rozwój cywilizacji zachodniej i zachodnich wzorców w końcu do tej depopulacji doprowadzi również Hindusów; Chińczyków już doprowadził. Hi, hi, hi…

  Inne ograniczenia w egzystencji ludzi (braki surowców, braki żywności, epidemie) spowodują na pewno jeszcze większy problem w rozwoju i dlatego rozmnażajmy się na całego, tam gdzie możemy się rozmnażać i kiedy możemy. Resztę pomoże nam załatwić natura, bo bogowie to raczej oczekują od nas samych ofiar – w ludziach również. Hi, hi, hi…

  Piotr Tomski

Dodaj komentarz