W Polsce ostatnio zapanowała moda na atakowanie okrężne, czyli niszczenie poszczególnych osób z opozycji politycznej przez rządzących. Nie dyskutuje się o czynach, propozycjach rozwiązań problemów czy programach politycznych, a bez pardonu atakuje się ludzi. Nie dają spokoju nawet mniejszościom seksualnym, których przedstawicieli chcą badać.
Średnio rozgarnięty obserwator sceny politycznej w Polsce wie, że te ataki mają jeden, wspólny cel – przykryć planową bezradność rządu i partii rządzącej wobec pogarszania się sytuacji materialnej społeczeństwa. Inflacja w Polsce jest dwa razy większa od inflacji na Zachodzie. Ceny paliw i ogólnie nośników energii wyrywają się spod kontroli na Zachodzie, a w Polsce pod dokładną kontrolą rządzących idą jeszcze bardziej w górę. Zaklinanie rzeczywistości Tuskiem, Lisem czy transseksualistami sprawdzało się zawsze, ale gdzieś chyba istnieje mur głupoty Polaków. Rozumiem, że można słuchać bredni Morawieckiego i Kaczyńskiego w ramach połechtania strun patriotycznych, tyle że jawne okradanie Polaków patriotyzmem nie da się nazwać.
Kiedy posłucha się i poczyta głównych mediów w Polsce, to Tusk jest dla wszystkich najważniejszy. Nie wiem, do czego te media zmierzają, ale jest przecież wiele istotnych problemów w zarządzaniu Polską, o których należy mówić, a te media o nich zapomniały. Marże Orlenu, zwiększenie wydobycia węgla i gazu w Polsce, zawieszenie porozumień klimatycznych na czas wojny czy realny pakiet rozwiązań antyinflacyjnych powinny być tematami codziennych rozmów. Sieczka personalnych nienawiści musi zniknąć, bo Polacy w końcu zaczną do siebie strzelać.
Piotr Tomski