Kaczyńskiemu należy przyznać jedno: zna Polaków i potrafi z tego korzystać. Nie było chyba w polskiej polityce tak dopasowanego kołka do płotu. Hi, hi, hi…
Zacznijmy od seksualnych preferencji Kaczyńskiego. Mógłby przecież powiedzieć oficjalnie, że jest gejem. I co wtedy? On wie, że większość Polaków odwróciłaby się od niego. Polska jest na razie nieprzychylna homoseksualizmowi i nic w tej chwili tego nie zmieni, a główny elektorat Kaczyńskiego składa się chyba z samych wyznawców homofobii, co zaowocowało stwierdzeniem: ja bym badał.
Ciekawa jest też polityka zagraniczna Kaczyńskiego, która właśnie opiera się o podstawy polskości. Deklaratywna wielkość Polski ponad wszystkie kraje świata i skłócenie ze wszystkimi sąsiadami przy poszukiwaniu sojuszników daleko od własnych granic. Do powyższego koniecznie musi dojść polski mesjanizm i oczywiście musimy uczyć moralności cały świat. Poświęcać i uczyć poświęcenia. A kto poświęcać się nie chce, ten diabeł i należy go zabić. W polityce zagranicznej nie ma większych idiotów od Kaczyńskiego.
Kaczyński też wie, że socjalizm jest główną częścią duszy Polaków. Dlaczego? Większość dzisiaj żyjących Polaków to są potomkowie chłopów pańszczyźnianych i robotników. To z kolei powoduje, że oni chcą być utrzymywani z redystrybucji dóbr, a nie chcą – boże broń – brać odpowiedzialności za całość swoich potrzeb. I właśnie ta socjalistyczna wiedza przełożona na socjalne programy dla dzieci i emerytów gwarantuje Kaczyńskiemu władzę.
Kolejna polska ułomność ogarnięta przez Kaczyńskiego to Kościół katolicki. Zwąchać się z Kościołem w Polsce to połowa sukcesu w rządzeniu do końca Polski albo dłużej – tak było zawsze w historii tego biednego kraju. Hi, hi, hi…
Piotr Tomski