Inflacja jest na całym świecie i PiS nie jest tu wyjątkowym szkodnikiem, który na tle świata się wyróżnia w jakiś szczególny sposób. Pisałem już o Islandii i też dla przykładu podam ostatnie statystyki inflacji w USA.

Islandia i USA nie są bezpośrednio narażone na skutki wojny na Ukrainie, a jednak poziom inflacji znacznie wzrósł. Prawda jest bowiem prosta i nazywa się pandemia. Jeśli drukowane były pieniążki w nadmiarze, to teraz musi tę okoliczność wyrównać inflacja. Około dziesięcioprocentowa inflacja przez dwa lata – może pięć lat – wyrówna ten pandemiczny dodruk kaski. I nikt nie przekona mnie, że jest inaczej. Hi, hi, hi… Na razie nie ma jeszcze „darmowych obiadków” w ekonomii światowej.
Wojenne nastroje zapewne będą wpływały na poziom inflacji, ale najgorszy będzie tu problem z produkcją żywności w globalnej skali. Ukraina i Rosją były jednymi z największych producentów zbóż, a zatem trzeba będzie te kraje zastąpić, co podniesie ceny podstawowych produktów spożywczych. Dla polskich rolników to jest dobra wiadomość, ale dla konsumentów z całego świata to wiadomość straszna, bo pojawia się według niektórych ekspertów ryzyko braków na rynku zbóż i olejów spożywczych. Głód? Nie. Będzie po prostu dużo drożej, bo przy okazji otwiera się ogromna przestrzeń dla spekulacji i zysków dla oszustów wszelkiej maści.
Jeśli politycy rządzący w różnych państwach świata zachodniego będą dalej kłamać i manipulować informacje, żeby utrzymać się przy władzy, a politycy opozycyjni będą również to robić od drugiej strony, żeby tylko władzę mogli przejąć, to wkrótce staniemy przed problemem masowych rewolucji pod wodzą faszyzujących populistów z prawej i lewej w jednym szeregu – głównie putinowskich produktów o sztywnych zasadach moralnych. Hi, hi, hi…
To szaleństwo może zatrzymać tylko prawda i natychmiastowe rozliczanie nieuczciwych polityków, którzy pogłębiają kryzysy w poszczególnych krajach Zachodu.
Piotr Tomski