Nie da się zapomnieć o pomysłach Pana Tośka Macierewicza i nie da się już przywrócić godności państwu, które pozwoliło na prowadzenie zamachowego cyrku grupie kompletnie odjechanych staruszków, którzy naiwnie myślą, że dzięki tym bajaniom utrzymają mit jedynie słusznej partii i jej najwspanialszego przywódcy. Nie da się też nie kpić z tego i poważnie traktować ludzi wierzących w ten zestaw zamachowych manipulacji.
Nie chcę kolejny raz analizować bzdur i kłamstw Macierewicza, bo zrobiły to tysiące ludzi przede mną. Chodzi mi głównie o wyrażenie mojego podziwu dla tego pana za jego bezdenną głupotę i równie bezdenną wiarę w to, że jego wyborcy są tak samo bezdennie głupi jak on. Chodzi mi jeszcze o wyrażenie równie wielkiego podziwu dla posła Kaczyńskiego, który w swojej równie bezdennej głupocie uwierzył posłowi Macierewiczowi i uwierzył, że dzięki wojnie na Ukrainie może kogokolwiek przekonać do zamachowej teorii dziejów.
W zasadzie to jest chyba moje ostatnie pisanie o katastrofie smoleńskiej, bo nie mogę już nawet myśleć o tej tragedii bez natychmiastowego skojarzenia tych myśli z twarzami dwóch powyżej wymienionych osobników i bez przykrego odruchu po tym skojarzeniu, który jest wstępem do rzygania. Nie wiem, jaka będzie reakcja większości Polaków na wczorajsze i dzisiejsze dochodzenie tych dwóch dziadów warszawskich, ale mam nadzieję, że Polacy wreszcie się obudzą i zamachną się na nich w przyszłych wyborach. Hi, hi, hi…
Piotr Tomski