Pogubiłem się w przekazie PiS na temat prezydenta Rosji. Niestety. Morze wylanych pomyj na Putina i wszystkich, którzy próbowali powiedzieć o nim cokolwiek pozytywnego, zalało Polskę po szczyty Tatr. Zdjęcia premiera Tuska z Putinem regularnie pojawiały się w pisowskich mediach, żeby tylko wszyscy pamiętali, jak zdradzano Polaków. I co? I nagle dowiadujemy się o rozmowach polskiego premiera z największymi przyjaciółmi Putina w Unii Europejskiej.
Ma powstać nowa frakcja w parlamencie europejskim, w której obok PiS znajdą się przyjaciele Putina. Nie wystarczy już niemieckich biznesów gazowych z Putinem i polskich biznesów węglowych. Będziemy teraz jawnie mówić, że kochamy Putina i wspieramy go w obronie chrześcijaństwa przed zepsuciem idącym z Europy, zwłaszcza podziwiamy jego stosunek do LGBTQ.
Katarzyna Wielka też broniła w Polsce katolików przed jakobinami i dlatego musiała dokonać zniszczenia polskiego państwa, a za to katolicy w ramach wszechobecnej hipokryzji wskazują swój Kościół jako depozytariusza polskości. Kiedy we Francji robiono z kościołów stajnie lub stodoły, to w Polsce musiało przestać istnieć całe państwo, żeby tych kościołów i „starego ładu” bronić mogła silna armia rosyjska. Czy teraz będzie podobnie? Czy znowu zmienią się kierunki naszych sojuszy międzynarodowych?
Z powodu braku jasnych wytycznych w PiS gubią się poważni członkowie partii matki. Marszałek Terlecki, zwany też Psem z racji swojej przeszłości, skakał prawie z radości i pewnie merdał ogonkiem, bo mamy wreszcie w Europie siłę. Konferencja prasowa po spotkaniu w Budapeszcie jednak ostudziła emocje. Nic nie ustalono konkretnie. Jak żyć? Czy mogę już powiesić na ścianie portret Putina naprzeciwko portretów Kaczyńskich? Hi, hi, hi … Przypomniał mi się motyw wieszania naprzeciwko siebie portretów Stalina i Hitlera na ścianach pokoju, w którym mieszkał pewien czerwonoarmista z powieści Sergiusza Piaseckiego. Poczytajcie. Takich kretynów jeszcze tylko w PiS można znaleźć. Hi, hi, hi …
Piotr Tomski