Jeśli ktoś ma odrobinę rozsądku i chociaż resztki rozumu, to w obronie ludzi LGBTQ+ nie będzie bronił osoby noszącej pseudonim Margot. To jest, oczywiście, tylko moje zdanie i nie zamierzam nikogo do niego przekonywać.
Radykalizm poglądów tej osoby jest tak silny, że żadne społeczeństwo w dzisiejszym świecie nie jest gotowe na propagowanie tego typu zespołu zasad współżycia międzyludzkiego. Niestety. Historia uczy, że tego typu radykalizmy szybko ewoluują i znikają, bo natura nie pozwoli na aż taką autodestrukcję gatunku ludzkiego, chyba że żyjemy już w „nowym wspaniałym świecie” i rodzimy się z „butelek”. To było po pierwsze.
Po drugie, ta osoba kłamie w kwestii użycia przemocy wobec innego człowieka. Prawda w zespole zasad Margot nie znalazła pewnie miejsca, ale nie znaczy to, że wszyscy ludzie na świecie mają nie uznawać znaczenia prawdy. Przemoc na ulicy jest złem i na pewno jest złem większym od głoszenia jakichkolwiek haseł, a zatem zło w wykonaniu Margot było złem większym od haseł jakiegoś nieodpowiedzialnego homofoba.
Po trzecie, wyżej wymieniona osoba z przyczyn charakterologicznych nie nadaje się na bohatera do kampanii medialnych i to widać na pierwszy rzut oka. Dalsze tworzenie z tej osoby bohatera będzie wobec powyższego i dwóch pierwszych argumentów przynosiło same straty środowisku LGBTQ+ i także obrońcom szeroko rozumianych praw człowieka.
Na całej sprawie Margot zyska tylko PiS i Wielki Geniusz z Żoliborza. I to jest dla mnie największym problemem, bo osoba Margot … odleciała własnym lotem w niebyt. Jeszcze tylko w radio Zet tego nie wiedzą. Hi, hi, hi …
Piotr Tomski