Dzisiaj mogę powiedzieć z pełnym przekonaniem, że Pan Andrzej Duda jest prezydentem Polski, ale na pewno nie jest moim prezydentem w sensie … duchowym. Nie mogłem znaleźć lepszego słowa dla określenia mojego negatywnego stosunku do prezydenta Dudy. Na szczęście dla mojej duchowości nie mieszkam w tej chwili w Polsce i w najbliższym czasie się do Polski nie wybieram, dlatego mniej cierpię z powodu nieodpowiedzialności dziesięciu milionów i pięciuset tysięcy moich rodaków. Hi, hi, hi …
Zacznę od tego, że na miejscu prezydenta Dudy bardzo bym się bał teraz. Tak. Bałbym się o życie moje i moich wyborców. Opozycja w Polsce jest przecież gorsza od koronawirusa, a zatem będzie zabijać bez opamiętania. Hi, hi, hi … Bałbym się też ideologii LGBT, bo jest teraz tak powszechna, że może go dotknąć i skrzywdzić poważnie. Hi, hi, hi … W związku z panującą w całym świecie zachodnim ideologią LGBT prezydent Duda nie powinien tam składać żadnych wizyt. Aha! Mogą go też złapać na Zachodzie silni geje i poddać eutanazji. Hi, hi, hi …
Ująwszy rzecz poważnie, to ja się niczego dobrego nie spodziewam od prezydenta Dudy czy jego partii, natomiast spodziewam się z ich strony wiele złego. Dlatego właśnie już nigdy nie powiem, że prezydent Duda jest moim prezydentem, a państwo polskie w okresie jego prezydentury będzie dla mnie zagrożeniem na wielu frontach. Niestety. Brak szacunku dla ludzi inaczej myślących jest w dwudziestym pierwszym wieku prawie zbrodnią i narzucanie do tego jedynie słusznej religii oraz jedynie właściwych form modlitw w kościołach katolickich jest po prostu … złem. Świat cywilizowany wygląda inaczej, chyba że Polska ma dojść do grona państw wyznaniowych.
Niedawno śmiałem się z treści pewnego tekstu w prasie islandzkiej, w którym zarzucono Polakom chęć eksterminacji gejów w Polsce. Kiedy jednak posłucha się polityków PiS czy prezydenta Dudy, to taki zarzut robi się uprawniony na tle ich wszystkich działań, zwłaszcza w relacji do ich uwielbienia dla sanacji z jedynym w historii polskim obozem koncentracyjnym w Berezie Kartuskiej.
Piotr Tomski