Prezydent poprosił o zwołanie specjalnego posiedzenia Sejmu, żeby omówić problem koronawirusa w Polsce. Sam nie zabrał głosu na tym posiedzeniu, a większości posłów PiS nie było na sali obrad przez większą część posiedzenia. Hi, hi, hi … Ot i powaga polityków PiS.
Może jednak wszystko było zasłoną dymną dla uchwalenia specjalnej ustawy, która daje władzom uprawnienia równe uprawnieniom junty Jaruzelskiego w stanie wojennym w 1981 roku. Nie wiem, czy Kaczyński jest aż tak głupi? Przeczytałem projekt ustawy i nie mogę wyjść z podziwu, do czego przy okazji zagrożenia epidemiologicznego zdolna jest partia rządząca.
Mam w tej chwili nadzieję, że Polacy przekonali się ostatecznie o znikomej wartości wszystkich sił politycznych w Sejmie. Jedynie przedstawiciele Konfederacji nawoływali do rozsądku i zaprzestania jałowych dyskusji o koronawirusie, ale ich głos i tak zginął w masie politycznej sieczki między głównymi siłami politycznymi. Niestety.
Mam teraz porównanie polityki islandzkiej i polskiej wobec zagrożenia koronawirusem. Na Islandii polityka nie ma nic do działań medycznych. Rząd pomógł jedynie zabezpieczyć wynajęcie jednego hotel w mieście na ewentualną kwarantannę dla osób, które przyjechały do Rejkiawiku i są podejrzewane o infekcję. Nikt z nikim się nie kłóci. Nikt nie atakuje nikogo. Problem rozwoju epidemii na Islandii jest ogromny, bo wielu Islandczyków było we Włoszech w rejonie epidemii. Wielu turystów z Azji z rejonów zagrożonych było jeszcze ostatnio na Islandii.
Polacy nie mogą liczyć na władze, a nawet muszą teraz uważać, żeby przedstawiciele rządu nie zabrali im ich mienia pod pozorem walki z koronawirusem. Mamy dwudziesty pierwszy wiek i w Polsce wracamy do średniowiecza, kiedy władza feudalna miała tylko swoje prawa, a ludzie mieli wobec władzy tylko obowiązki.
Piotr Tomski