W drugiej dekadzie dwudziestego pierwszego wieku stosowanie w polityce podziału na prawicę i lewicę jest dla wielu ludzi sztuczne i przestarzałe. I nie ma bardziej błędnego poglądu. Tym wielu ludziom zapewne chodzi o wprowadzenie zamieszania w głowach mniej zaangażowanych w sprawy społeczne, żeby dokonywali wyborów politycznych powierzchownie i bezrefleksyjnie. No cóż! Sam wiele razy zbliżałem się do tego błędnego przekonania i dlatego chcę ostrzec innych: nie dajcie się zmanipulować.
Najlepszym przykładem manipulacji w tej kwestii jest działalność polityczna Pana Jarosława Kaczyńskiego z jego całym otoczeniem. Przez siedemnaście lat od momentu pojawienia się na polskiej scenie politycznej kazał nazywać się politykiem centrowym, czyli był politykiem nijakim. Od dwunastu lat jest politykiem prawicowym i to w takim stopniu, że tworzy „jedyną prawdziwą partię prawicową w Polsce”. Ta prawicowa partia Pana Kaczyńskiego ma jednak lewicowy program społeczny. Jak to pogodzić? Nie da się pogodzić socjalistycznego zespołu haseł z prawdami społecznymi, niestety.
Równie dobrym przykładem manipulacji jest wprowadzenie wątków obyczajowych do polityki i wyznaczanie nimi lewicowości bądź prawicowości w zależności od stosunku danej grupy politycznej czy polityka do homoseksualizmu, aborcji lub poliamorii. Wychodzi z tego zawsze nowoczesność lewicy i ciemnota prawicy. Jaki naprawdę te sprawy mają związek z polityką? Jeśli przepisy prawa powyższe sprawy uwalniają całkowicie, to tego związku już nie ma i nie będzie do chwili, w której polityka ponownie wlezie ludziom pod bieliznę. Acha, nie dajcie się nabierać na równość w marszach, bo ludzie nie są równi, nigdy nie byli równi i równi nigdy nie będą, o co najlepiej zapytać biologów i adwokatów z dobrych kancelarii prawnych.
Określenie kogoś „prawy człowiek” brzmi wspaniale, natomiast „lewizna” kojarzy się jednoznacznie, dlatego w polityce zawsze będę stał po prawej stronie. Hi, hi, hi …
Piotr Tomski