Jeśli ktoś liczył na idee, programy czy jakiekolwiek wspólnoty przekonań w polityce współczesnej, to powstanie koalicji PO, SLD i nie wiem kogo jeszcze ostatecznie udowodniło, że przyszła nowoczesność, która nie ma takich „śmiesznie nieaktualnych” obciążeń. Wzorem drugiej tury ostatnich wyborów prezydenckich we Francji w Polsce mamy również „nowotwór” wielopoglądowy, który chce reprezentować nasze społeczeństwo w parlamencie europejskim, reprezentując wyłącznie jego najbardziej zdemoralizowaną część.

Co może łączyć w fazie wyborczej polityków PO z politykami SLD? Wspólny wróg – PiS. Na tak zwanej arenie międzynarodowej taki wspólny wróg w Polsce nie powinien mieć żadnego znaczenia, chyba że ta arena międzynarodowa ma służyć do roztrząsania krajowych sporów. Nie jest ważne z mojego punktu widzenia, kto zaczął te spory w Brukseli? Polska jest jedna, a interes Polaków polega na zabezpieczeniu ich potrzeb na takim samym poziomie, jaki jest we Francji czy w Niemczech. Czy ktoś z tej koalicji dinozaurów to rozumie? Czy ktoś z PiS to rozumie? Wątpię.

Straciliśmy jako społeczeństwo kontrolę nad sądownictwem i nie odzyskamy jej w ramach Unii Europejskiej, co w dalszej perspektywie uniemożliwia nam przynależność do tej organizacji. Racją stanu dla państwa polskiego musi być opuszczenie tego antydemokratycznego klubu. Zmuszenie Polski do przyjęcia euro byłoby ostatecznym końcem państwa i mam nadzieję, że do tego już nie dojdzie, bo kryzys po wyjściu z Unii Wielkiej Brytanii strefę euro tak przeczołga, że wspólna waluta sukcesywnie zostanie zastąpiona walutami narodowymi. Po finansowej klapie, mam nadzieję, przyjdzie polityczny koniec tego eurokołchozu.

Piotr Tomski

Dodaj komentarz