Ostatnio zauważyłem dwa bardzo ciekawe zjawiska w polskiej polityce, dotyczące KOD-u. Pierwszym zjawiskiem była awersja KOD-u do deszczu. KOD znikał, kiedy deszcz padał. Drugim zjawiskiem było upodobanie członków KOD do jazdy w bagażniku samochodu osobowego.
Jestem wrogiem KOD-u i wymyśliłem sobie połączenie tych zjawisko, żeby KOD definitywnie zniszczyć. Wymyśliłem taki młot na KOD. Trzeba po prostu wozić członków KOD-u w czasie deszczu na dachowych bagażnikach samochodów. No! Należy odpowiednio oznakować samochodu (żeby policja bała się zatrzymywać samochód KOD-u w ramach unikania prowokacji politycznych i posądzeń o stronniczość) a potem wystarczy przywiązać delikwenta na dachu w czasie największej burzy i jazda do Warszawy pod Sejm albo Sąd Najwyższy.
Poważnie rzecz ująwszy, myślałem zawsze o mafijnych przewozach ludzi w bagażnikach. W Polsce jednak wszystko jest postawione na głowie. Politycy zachowują się jak bandyci, a ideowi „rewolucjoniści” boją się deszczu, kiedy walczą z „narażeniem życia” o wolność.
Swoją drogą to chyba nie przypadek, że Ukraina ma własny trójząb w godle, a Polska ma Trójzęba w KOD. Majdan ma w końcu wymagania co do odpowiedniej liczby zębów.
Piotr Tomski