Określić Donalda Trumpa powyższymi dwoma słowami jest skomplementowaniem go po wydarzeniach z ostatniego tygodnia. Niestety. Lewactwo całego świata może teraz powiedzieć: a nie mówiliśmy. I będą mieli rację. Jeśli ten pajac publicznie uznał Putina za bardziej wiarygodnego od państwowych instytucji amerykańskich, to sam jest … małym, szczytującym pajacem.
Miniony tydzień wykazał ponad wszelką wątpliwość, że dla Trumpa liczą się tylko pieniądze. W NATO chodziło mu o pieniądze, w handlu chodziło mu o pieniądze i w relacjach z Rosją poszło zapewne o pieniądze, dlatego nie określono niczego konkretnego. Po zakupach i przelewach te konkrety poznamy. W każdym razie polscy politycy mogą już sobie gratulować doboru sojusznika, który pewnie niedługo zmusi ich do podpisania deklaracji o przyjaźni z Putinem.
Mam to nieszczęście, że czytam wpisy Trumpa w Internecie. Facet, który zmienia zdanie codziennie, jest … szczytującym pajacem. Ludzie poważni w ogóle nie powinni z nim rozmawiać. Zapomnijmy o tym osobniku z nadzieją, że amerykański system wkrótce sobie z nim poradzi, jak już radził sobie skutecznie z takimi indywiduami.
Piotr Tomski